Gdzie kończy się dobra gastronomia, a zaczyna absurd? W swoim najnowszym filmie Książulo odwiedził popularną wśród celebrytów restaurację Flaming w Warszawie. Choć ceny samych dań przyprawiają o zawrót głowy, uwagę widzów i samego twórcy przykuło coś innego - automatycznie doliczana opłata serwisowa. Tutaj wynosiła aż 12,5%, i to nawet dla pojedynczego gościa.

W materiale zatytułowanym „NAJBARDZIEJ ODKLEJONA RESTAURACJA W JAKIEJ BYŁEM" (opublikowanym 21 czerwca 2026) najpopularniejszy polski youtuber kulinarny wziął pod lupę lokal znany z astronomicznych cen. O ile sam ogródek restauracji doczekał się wielu pochwał, o tyle rachunek podsumowujący wizytę wywołał niemałe kontrowersje.

Serwis z góry, bez względu na wielkość stolika

Praktyka doliczania tak zwanego serwisu (zazwyczaj 10%) do rachunku w przypadku większych grup, na przykład od 5-6 osób, to standard, do którego zdążyliśmy się już przyzwyczaić. Ma on zabezpieczać wynagrodzenie kelnerów obsługujących duże, wymagające rezerwacje. We Flamingu zasady są jednak inne - opłata w wysokości 12,5% jest doliczana z góry do każdego, nawet jednoosobowego stolika.

Jak zauważył Szymon, przez ten zabieg ceny, które i tak są już zaporowe, drastycznie rosną. Z pozoru zwykła kanapka Club Sandwich za 91 zł z serwisem przebija barierę 100 zł. Podstawowy makaron z sosem pomidorowym za 120 zł ostatecznie kosztuje klienta ponad 130 zł.

200 złotych za samą obsługę

Finalny paragon za degustację kilku dań (w tym makaronu, burgerów, pizzy, steka z polędwicy i deserów) wyniósł niespełna 1951 złotych. Jak zaznaczył na koniec Książulo, z tej kwoty sam automatyczny serwis pochłonął około 200 zł.

Napiwek czy ukryta podwyżka cen?

Zjawisko obowiązkowych opłat serwisowych budzi coraz większy sprzeciw konsumentów. Głównym argumentem przeciwników takiego rozwiązania jest fakt, że automatycznie doliczony procent odbiera gościom prawo do oceny jakości obsługi i decydowania o wysokości napiwku. Kiedy serwis narzucany jest z urzędu, przestaje być nagrodą za świetną pracę kelnera, a staje się po prostu ukrytą w regulaminie podwyżką cen z menu.

To nie jest odosobniony przypadek. W naszej bazie jest już 285 restauracji doliczających serwis, a 52 z nich naliczają go - tak jak Flaming - już od jednej osoby. Skalę zjawiska opisaliśmy w tekście napiwek w 285 restauracjach jest już obowiązkowy, a wszystkie zgłoszone lokale znajdziesz na mapie opłat serwisowych. Jeśli zastanawiasz się, czy w ogóle musisz taki serwis płacić, wyjaśniamy to w poradniku czy napiwek jest obowiązkowy.

Obejrzyj test Książula

A jak Wy podchodzicie do tego tematu na swoich kulinarnych szlakach? Czy obowiązkowy serwis 12,5% dla każdego stolika to nowy standard w miejscach z kategorii premium, czy raczej zjawisko, którego należy unikać? Jeśli na Waszych rachunkach też pojawiają się takie niespodzianki, zgłoście lokal na mapie i ostrzeżcie innych gości.

Link skopiowany!