Historia zaczęła się od wycieku. Ekipa Książula planowała test Arłamowa już kilka miesięcy temu, ale na dwa, trzy dni przed przyjazdem odezwał się do niego obcy influencer z informacją, że słyszał o wizycie od kogoś z obsługi, a potem to samo zaczęli pisać widzowie na czacie podczas transmisji na żywo. Wyjazd odwołano, a sprawę Książulo opisał w jednym z filmów z Wrocławia. Hotel odpowiedział mailem z przeprosinami: według relacji z filmu długim, z zapewnieniem, że nikt nie działał w złej wierze, a informacja wyszła raczej z sympatii. Na tym stanęło, więc pojechali. Tym razem bez zapowiedzi i w najdroższym pokoju, jaki obiekt ma w ofercie.
Apartament: 220 metrów, prywatna winda i pokój dla ochrony
Arłamów leży w Bieszczadach, w gminie Ustrzyki Dolne, i sam nazywa się oficjalnym hotelem olimpijskim; w filmie pada też, że śpi tu i trenuje piłkarska reprezentacja Polski. Dwupoziomowy apartament prezydencki jest jeden, obok niego istnieje jeszcze jednopoziomowy. Za noc poza sezonem Książulo zapłacił około 5 500 zł, a pani z concierge'u powiedziała, że w sezonie cena dochodzi do 9 000 zł, a w święta i sylwestra jest wyższa. W środku: około 220 metrów kwadratowych, salon z tarasem, trzy sypialnie, z których jedna w ofercie figuruje jako pokój dla ochrony, osobne łazienki, prywatna winda do podziemnego garażu, własna szatnia w strefie basenowej i dostęp do loży VIP. Do tego poczęstunek z owoców, który był zapowiedziany w opisie rezerwacji.
Pierwsze wrażenie było mieszane. Największą robotę robi taras z widokiem na zieloną dolinę, natomiast wnętrza, jak ujął to Książulo, mają już swoje lata. Dla porównania przypomniał, że za najlepszy dostępny apartament w Gołębiewskim płacił około 5 000 zł, a hotel Raffles wydał mu się ładniejszy od Arłamowa. Na recepcji dostali czarne opaski zamiast zielonych przeznaczonych dla apartamentów prezydenckich, przez co przez chwilę nie działała im prywatna winda. Zwrócili też uwagę, że obiekt wyglądał na pusty, choć obsługa zapewniała, że obłożenie jest normalne. Karczma na Stoku, w której planowali pierwszy test, była zamknięta, bo poza sezonem działa tylko w weekendy, a restauracja Turnica na drugim piętrze również czeka na sezon. Zostały restauracja Karpatia z bufetowym śniadaniem od 7:30 do 10:30 i obiadokolacją od 17:00 do 20:00 oraz kawiarnia Panorama.
Loża VIP: orzechy, łosoś i bułka, którą dało się wbić gwoździe
Dostęp do loży VIP ma być jednym z argumentów za apartamentem: przestrzeń otwarta od 11:00 do 23:00, przekąski zimne, słodkie i słone, a od 17:00 wino białe, czerwone i musujące na życzenie. W praktyce loża numer jeden była zamknięta, a jej funkcję przeniesiono do kawiarni Panorama, o czym nikt na recepcji nie wspomniał. Na stole: orzechy laskowe, włoskie, nerkowce, morele, pestki dyni, bułki z masłem, kilka serów, łosoś, monoporcje deserów. Książulo ocenił, że to zbyt mało, żeby w ogóle wspominać o tym przy zameldowaniu do pokoju za 5,5 tys. zł, a bułka była na tyle sucha, że w jego ocenie leżała od poprzedniego dnia. Łosoś okazał się w porządku, suszona wołowina z kaparami bardzo słona, deser malinowy przypominał zwykły krem do tortu. Wniosek z loży był jeden: tu się nie najedzą, więc zamówili jedzenie do pokoju.

Room service: 20 zł dopłaty poniżej 100 zł i sześć dań
Room service działa od 6:00 do północy, a w karcie stoi, że do zamówień poniżej 100 zł doliczana jest opłata serwisowa 20 zł. Książulo uznał ten zapis za uczciwy, bez przeginania. Zamówił sześć pozycji z krótkiej karty, w której poza tym były jeszcze pomidory z podkarpackich gospodarstw za około 50 zł, dwie sałatki, sandacz i bakłażan. Zanim przyjechał wózek, z wiaderka na szampana z powitalnego poczęstunku wyciekła woda i zalała stolik razem z ręcznikiem; wiaderko okazało się dziurawe.
| Danie | Werdykt | Cena |
|---|---|---|
| Fondant czekoladowy z lodami | środek nie płynął, bardziej babka niż fondant; Książulo przypomniał, że lepszego jadł w 7-Eleven w Tajlandii | 39 zł |
| Krewetki z suszonymi pomidorami | siedem jędrnych krewetek w dobrym sosie, tylko makaron z cukinii gorzkawy | 59 zł |
| Stripsy z menu dla dzieci | suche mięso, tłusta i piaskowa panierka, mało doprawione | 32 zł |
| Burger wołowy z frytkami i colesławem | mięso medium i dobra bułka, ale piklowana cukinia i sos podzieliły ekipę | 69 zł |
| Policzki wołowe z pure z kalafiora | najlepsze danie wieczoru, mięso bardzo delikatne, jeden policzek na porcję | 99 zł |
| Tatar wołowy | około 200 g, smaczny i duży, za to pieczywo do niego czerstwe | 81 zł |
Podsumowanie zamówienia do pokoju brzmiało: nie było źle, nie było super, a poza cenami nic nie odrzucało. Uwagę zwróciło pieczywo, bo do tatara za 81 zł podano suchą bagietkę, tę samą, którą wcześniej spotkali w loży. Na ten sam problem ze świeżością natknęli się jeszcze raz przy śniadaniu, ale wtedy już przy naleśnikach.
Obiadokolacja: bufet, po którym nie ma co jeść
Na kolację przyszli o 19:30, pół godziny przed końcem wydawania. To ich stała metoda w hotelach: sprawdzają, czy pod koniec bufetu kuchnia jeszcze dokłada i czy się stara. Jedzenia nie brakowało, było też stanowisko live cooking z koftami, gulasz z dziczyzny, kluski śląskie, mielone, sałatki, sporo deserów i dział dziecięcy ze spaghetti bolognese oraz kremem pomidorowym. Problem był w smaku. Bolońskie z działu dla dzieci Książulo opisał tak, jak wyobraża sobie smak karmy dla psów z puszki, i ten sam posmak wyczuł potem w koftach, które były do tego twarde i słone. Strogonow z dziczyzny miał suche mięso i nijaki sos, kluski śląskie pływały w cebulowym sosie o smaku, który kojarzył mu się z zupką chińską, mielony był suchy i z wyraźnym wypełniaczem, placki ziemniaczane porównał do słabego baru nad morzem, oscypek zdążył wyschnąć, a pasztet smakował głównie przyprawą warzywną. Z deserów karpatka była przemoczona, wuzetka sztywna, a mus czekoladowy jasnobeżowy. Za najlepsze rzeczy z całego bufetu uznał krem pomidorowy z działu dziecięcego i, z braku konkurencji, mielonego. Napoje nie były w cenie: za dwie cole przyszedł rachunek do podpisu.
Jego zdanie z filmu: gdyby nie zamówienie do pokoju, za które dopłaca się osobno, w hotelu, w którym pokoje takie jak ich kosztują w sezonie 9 czy 10 tysięcy, nie miałby tego wieczoru co zjeść. Tak słabo, jak przyznał, było ostatnio chyba tylko w Gołębiewskim w Mikołajkach. Następnego ranka podszedł do niego kucharz i zwrócił uwagę, że przyszli późno. Książulo odpowiedział, że tak robią zawsze, i zaznaczył, że nie wie, czy godzinę wcześniej było lepiej, ale to, co dostali, było tragiczne.
Śniadanie: własne pieczywo, dobre wędliny i słodycze jak ze sklepu
Rano wszystko wyglądało inaczej. Stanowisko z jajkami na zamówienie, chleb wypiekany na miejscu, focaccia, duży wybór swojskich wędlin do samodzielnego krojenia, kabanosy, owsianki i pudding chia, osobna strefa dla dzieci. Omlet z serem i szynką dostał od Bartka określenie pycha, chleb z chrupiącą skórką i kabanos chwalił sam Książulo, a jedyne zastrzeżenia dotyczyły parówki z dziwnym posmakiem i słodyczy, które smakowały jak z marketu: naleśniki leżące, szarlotka za słodka, krem czekoladowy nie ten, na który wygląda. Za 40 zł można dokupić drugie śniadanie na wynos. Werdykt: śniadanie po prostu fajne i dużo lepsze niż kolacja.

Werdykt: apartament nie ma sensu, teren ma
Pobyt zamknął dwoma zdaniami, które nie pasują do siebie tylko pozornie. Apartament prezydencki uznał za bezsensowne przepalanie pieniędzy, tym bardziej że taki sam widok mają prawdopodobnie wszystkie apartamenty, a może i zwykłe pokoje. Jednocześnie obiekt zrobił na nim duże wrażenie: padel, tenis, squash, dziewięciodołkowe pole golfowe, strzelnica, konie, kręgielnia, ścianka wspinaczkowa, całoroczny basen zewnętrzny z wodą o temperaturze 36 stopni, według obsługi 35 dyscyplin sportowych do wyboru, wszystko zadbane i poza sezonem dostępne od ręki. Na taki wyjazd, z większą grupą i sportem od rana, chętnie by wrócił. Dla kogoś, kto chce po prostu odpocząć, wskazał raczej Mazury, bo na zamkniętym, ogromnym terenie czuł się, mimo przestrzeni, trochę jak w klatce.
Nasze zdanie: 20 zł to nie problem, problem to bufet
Na naszej mapie opłat jest 465 lokali zgłoszonych przez gości i ani jednego z Bieszczadów. Hotelowe restauracje pojawiają się w niej rzadko, a jeśli już, to z klasycznym serwisem: Górna Stacja w Hotelu Aquarion w Zakopanem 10 procent, restauracja Arche Hotel przy lotnisku w Gdańsku 10 procent od czterech osób. Opłata z Arłamowa jest innego typu: 20 zł doliczane do zamówień z room service poniżej 100 zł to w praktyce minimalna wartość zamówienia, znana z dowozów. Jest wpisana w kartę, dotyczy tylko małych zamówień i z punktu widzenia gościa jest uczciwa, bo wie o niej, zanim podniesie słuchawkę. Zamówienie Książula, 379 zł za sześć dań, i tak było daleko powyżej progu. Pod tym względem zgadzamy się z jego oceną.
Prawdziwy rachunek tego pobytu wygląda inaczej. Za 5 500 zł gość dostaje apartament, do którego posiłki trzeba dokupić osobno, a poza sezonem wybór ogranicza się do bufetu w godzinach 17:00 do 20:00, kawiarni i karty do pokoju, bo karczma i druga restauracja czekają na weekend albo na sezon. Wieczór, w którym za tatara i policzki płaci się 180 zł, a bufet w cenie okazuje się niejadalny, to nie kwestia dopłaty, tylko tego, co hotel serwuje w podstawie. Widzowie zauważyli to od razu: w pierwszych komentarzach pod filmem przewija się myśl, że na taki nocleg stać nielicznych, a dzięki temu testowi reszta wie, za co płaci się w takich miejscach i za co niekoniecznie powinna. Nasza rada dla kogoś, kto jedzie do Arłamowa poza sezonem: zapytać przy rezerwacji, które restauracje działają w danym tygodniu, i sprawdzić godziny obiadokolacji, bo o 20:01 zostaje tylko karta room service. A jeśli dopłata do rachunku zaskoczy was w jakimkolwiek hotelu, zgłoście ją na mapę, żeby kolejny gość wiedział wcześniej.
Ceny z filmu w jednym miejscu
| Za co | Ile |
|---|---|
| Apartament prezydencki dwupoziomowy, noc poza sezonem | ok. 5 500 zł |
| Ten sam apartament w sezonie (wg obsługi) | do 9 000 zł |
| Room service, sześć dań razem | 379 zł |
| Opłata do zamówienia z room service poniżej 100 zł | 20 zł |
| Drugie śniadanie na wynos | 40 zł |
| Napoje do obiadokolacji | płatne osobno |
Źródło: film Przeprosiny, pokój prezydencki i strefa VIP (Hotel Arłamów) na kanale Książulo, opublikowany 16 września 2026 (59 minut). Ceny i godziny spisane z filmu i wypowiedzi obsługi w nim nagranych; nie weryfikowaliśmy ich w hotelu. Wszystkie oceny w naszej parafrazie. Dane o opłatach w innych hotelach: zgłoszenia gości na mapie Miejscownik.pl, stan na 16 września 2026. Zdjęcia: kadry z filmu. Miejscownik.pl nie jest powiązany z hotelem ani z twórcą.
Opłata serwisowa
Największa w Polsce baza lokali, które doliczają serwis
Stawki, progi liczby osób i ostatnie potwierdzenia, wszystko ze zgłoszeń gości. Sprawdź lokal, zanim zarezerwujesz, albo otwórz mapę.
