Czerwcowy materiał o Gołębiewskim w Pobierowie, z 32 stopniami w pokoju i żółtą wodą w wannie, był jednym z najgłośniejszych gastro-tematów wakacji. W połowie sierpnia Książulo wrócił do Pobierowa i tym razem ominął giganta. Zameldował się w stojącym obok Linea Mare, hotelu reklamującym się pięcioma gwiazdkami. Za dwie doby w pokoju typu Family Room dla trzech osób, ze śniadaniami i obiadokolacjami, zapłacił 3,6 tysiąca złotych, czyli 1,8 tysiąca za noc.

Pięć gwiazdek, ale nie w każdym pokoju

Jak pokazuje film, Linea Mare ma wyraźny podział: obok części pięciogwiazdkowej działa 116 pokoi nieskategoryzowanych i to właśnie tam trafił Książulo. W jego pokoju zabrakło klimatyzacji (w zamian goście dostali wiatraki), minibaru, a nawet telefonu do recepcji. Gdy zawiodło dodzwanianie się, zamówienie posiłku wymagało osobistego spaceru do restauracji. Youtuber pochwalił za to czystość i wygodne łóżko, a porównanie z sąsiadem wypadło zaskakująco pojednawczo.

"Nie ma tragedii. W Gołębiewskim był fajniejszy pokój, ale też był dużo droższy, więc nie ma co porównywać" - ocenił Książulo.

Dopłaty: ręczniki za 50 zł

Najwięcej emocji wzbudziły dopłaty. W nieskategoryzowanej części hotelu sprzątanie odbywa się raz na trzy dni. Częstsze, jak usłyszeli goście, kosztuje dodatkowe 200 zł (hotelowe FAQ precyzuje, że ta kwota dotyczy wymiany pościeli na życzenie), a wymiana kompletu ręczników to wydatek 50 zł.

"Ręczniki płatne? Dobrze, że za papier do d*** nie trzeba płacić" - skwitował youtuber.

Dopłaty doliczane do rachunku to temat, który znamy z restauracji aż za dobrze. Na naszej mapie opłat serwisowych goście zgłosili już 455 lokali, w których do rachunku dopisywana jest opłata serwisowa albo obowiązkowy napiwek. Zasada w hotelu i przy stoliku jest ta sama: każda dopłata obowiązuje tylko wtedy, gdy poinformowano o niej z góry.

Szefostwo przyjechało w nocy

Najciekawszy wątek pojawił się przy wieczornym posiłku. Jeden z pracowników obiektu powiedział Książulowi wprost, że w nocy, tuż po jego przyjeździe, w hotelu niespodziewanie zjawiło się szefostwo. Z relacji wynika, że obsługa zaczęła się dwoić i troić, a bufet tego dnia był wyjątkowo obficie uzupełniany. Temu wątkowi Książulo poświęcił zresztą osobny materiał z pytaniem w tytule: czy to jeszcze normalna obsługa, czy już faworyzacja?

Jak wypadło jedzenie

Najsłabiej wypadły bufety. Kolacyjny zaskoczył bardzo małym wyborem jak na pięć gwiazdek - obronił się krokiet z mięsem i wieprzowa łopatka, a napoje smakowały jak mocno rozcieńczony koncentrat. Śniadanie wypadło spartańsko: jajecznica z bemarów i pieczywo, bez stanowiska live cooking i jajek na zamówienie.

Za to karta a la carte pozytywnie zaskoczyła. Stek z polędwicy z dodatkami za 118 zł okazał się delikatny i dobrze wysmażony, duży tatar za 50 zł psuł tylko całkowity brak doprawienia, schabowy za 58 zł był soczysty, a burger za 58 zł wypadł poprawnie. Gorzej poszło carbonarze za 46 zł (rozgotowany makaron, wodnisty sos) i fish and chips za 39 zł (mała ryba w nasiąkniętym tłuszczem cieście). Kuriozum pobytu trafiło się przy basenie: zapiekanka za 29 zł, z braku bułek podana na dwóch kawałkach pieczywa przykrytych górą około pół kilograma nierozpuszczonego sera.

"Nie jest wyśmienity, ale jest dobry. Warzywa są w porządku. Ziemniaczki jak najbardziej okej" - podsumował steka.

Werdykt pobytu zamknął się w jednym zdaniu: "Bez większego dramatu, ale też bez rewelacji". Ale w bezpośrednim starciu z sąsiadem Książulo wskazał zwycięzcę bez wahania: mimo czerwcowej afery wygrywa Gołębiewski, bo oferuje infrastrukturę, jakiej Linea Mare nie ma - ogromne baseny, Tropikanę, kręgle na wypadek złej pogody. Na ocenie Linea Mare najmocniej zaciążyły brak klimatyzacji w środku lata i dopłaty.

Źródła: YouTube / kanał Książulo - film o pobycie w Linea Mare (13 sierpnia 2026) i dogrywka o faworyzacji (14 sierpnia 2026), relacje portali styl.fm i swiatgwiazd.pl.

Link skopiowany!