Pierwszy tak ciepły weekend tego roku wyciągnął Polaków z domów. Trójmiasto przeżywa prawdziwe oblężenie, a spacery po sopockim molo czy gdańskiej starówce trwają w najlepsze. Piękne słońce i 15 stopni na termometrach to jednak nie tylko zwiastun nadchodzącej wiosny, ale też... nieoficjalne otwarcie sezonu na nadmorską drożyznę. Zanim dacie się ponieść spacerowemu nastrojowi i zgłodniejecie, przypominamy największy kulinarny absurd, który udowodnił, że portfele turystów nie znają litości.

Słońce świeci, a ceny szybują w górę

Wystarczy kilka cieplejszych dni, by nadmorskie deptaki zapełniły się turystami. A tam, gdzie pojawiają się tłumy spragnione kawy, lodów i szybkiej przekąski, błyskawicznie uruchamiają się gastronomiczne pułapki. Choć do szczytu wakacji jeszcze kilka miesięcy, pierwsze wiosenne weekendy to dla wielu lokali idealny moment na "testowanie" nowych, wyższych cenników.

Jeśli myślicie, że 25 zł za gofra z bitą śmietaną to dużo, najwyższa pora przypomnieć sobie, jak daleko potrafi posunąć się fantazja sprzedawców.

Flashback: Książulo i hot dog za stówę

Gdy mówimy o nadmorskich "paragonach grozy", nie sposób nie wspomnieć o teście, który swego czasu rozgrzał polski internet do czerwoności. To właśnie nad polskim morzem Książulo postanowił sprawdzić granice cenowego absurdu, kupując... hot doga za równe 100 złotych.

Co dostaje się za "stówę" w bułce?

  • Standardową parówkę i pieczywo,
  • Odrobinę sosów i warzyw,
  • Jadalne złoto, którym hojnie (choć zupełnie bez smaku) posypano fast food, by sztucznie wywindować jego cenę do poziomu luksusowego obiadu w restauracji.
Hot dog za 100 zł posypany jadalnym złotem — test Książula nad polskim morzem
Hot dog za 100 zł — jadalne złoto jako "uzasadnienie" ceny

Książulo w swoim materiale nie zostawił na tym pomyśle suchej nitki, udowadniając, że jadalne złoto to tylko tani (choć paradoksalnie bardzo drogi) chwyt marketingowy, który ma na celu wyłącznie drenaż portfeli turystów oczarowanych nadmorskim klimatem.

"To jest zwykły hot dog posypany czymś, co wygląda, jakby ktoś rozsypał resztkę brokatu z sylwestra" — podsumował Książulo.

Czy sezon 2026 pobije rekordy absurdu?

Hot dog za stówę to oczywiście ekstremalny przykład, ale "paragony grozy" publikowane co lato przez internautów pokazują, że problem zawyżonych cen nad morzem jest systemowy. Kawa za 18 zł, gofr za 25 zł, fish & chips za 55 zł — to ceny, które dla wielu turystów stały się normą, choć nie powinny nią być.

Pierwszy ciepły weekend 2026 roku za nami, a to dopiero początek. Jeśli już teraz planujecie nadmorski wypad, warto wyciągnąć wnioski z lekcji, którą zaserwował nam Książulo: zanim zamówicie, patrzcie na cennik, a nie tylko na zapach z grilla.

Źródło: YouTube / Kanał Książulo

Link skopiowany!