Historia jest krótka. Piosenkarka Monika Jarosińska opisała na Instagramie wizytę w restauracji, w której poprosiła o dodatkowy talerz, bo chciała podzielić się daniem. Kelner odpowiedział, że to 10 zł. Zaskoczyło ją to na tyle, że zapytała obserwujących, czy takie dopłaty stały się już normalną praktyką i czy ktoś się z nimi spotkał. Sprawę opisał 8 września portal WP Kobieta, nie podając nazwy lokalu. Odpowiedź na jej pytanie brzmi: w Polsce to wciąż rzadkość, ale ma już swoją historię, a w kilku krajach Europy jest normą wpisaną w kartę.
Szklarska Poręba, lipiec 2025: 15 zł i darmowa kawa w zamian
Pierwsza głośna polska odsłona tego sporu miała miejsce rok wcześniej. 13 lipca 2025 kulinarny twórca Bartosz Kopica opublikował zdjęcie kartki z restauracji Chata Ducha Gór w Szklarskiej Porębie. Napis informował, że przy dzieleniu się daniem do każdego dodatkowego talerza lub kompletu sztućców doliczane jest 15 zł, a w zamian goście dostają kawę gratis. W komentarzach padały słowa o pazerności, ale też porównania do Włoch, gdzie za dwie osoby przy jednej pizzy płaci się podwójne coperto.
Właściciel Marcin Majchrzak tłumaczył potem Onetowi, Radiu Eska i Faktowi, że kartka dotyczyła tylko jednego dania: promocyjnego hitu dnia za 29,90 zł, czyli trzydziestocentymetrowego kotleta z purée i buraczkami, który normalnie kosztuje w tym lokalu ponad 60 zł. Według niego rodziny przychodziły z własnymi napojami, zamawiały jedno danie promocyjne i prosiły o cztery, pięć talerzy. Koszt samego personelu liczył na 5 do 6 tysięcy złotych dziennie. Opłatę zastosowano, jak mówił, najwyżej pięć razy, zawsze po uzgodnieniu z gośćmi, i nigdy do przystawek. Po burzy w sieci rozważał wycofanie hitu dnia z karty. Anonimowy menedżer warszawskiej restauracji, pytany przez Fakt, przyznał, że rozumie problem jednego dania na trzy talerze i dwóch godzin przy stoliku, ale sam takiej opłaty by nie wprowadził, bo dla gościa wygląda to jak liczenie za sól.
Co jest na naszej mapie
Na mapie opłat jest 465 lokali zgłoszonych przez gości. Opłata za talerz pojawia się w dokładnie jednym zgłoszeniu: w czerwcu 2026 gość Restauracji Ogrodowej w Braszowicach na Dolnym Śląsku napisał, że podanie dodatkowego, pustego talerza kosztuje tam 10 zł, i skomentował, że to skuteczny sposób, żeby nikomu nie zachciało się dzielić zapłaconym posiłkiem. Częstsza jest inna praktyka, która uderza w te same grupy gości: brak możliwości podzielenia rachunku. Zgłosili ją goście pięciu lokali, w tym Las w Krakowie, Śląska Prohibicja w Katowicach, Ostro i Gyozilla w Gdańsku oraz SiSi Food and Friends w Poznaniu, zwykle razem z serwisem doliczanym od pięciu lub sześciu osób.
| Gdzie | Za co | Ile |
|---|---|---|
| Lokal opisany przez Monikę Jarosińską, wrzesień 2026 | dodatkowy talerz do podziału dania | 10 zł |
| Chata Ducha Gór, Szklarska Poręba, lipiec 2025 | talerz lub sztućce przy dzieleniu dania promocyjnego | 15 zł |
| Restauracja Ogrodowa, Braszowice, zgłoszenie z czerwca 2026 | dodatkowy pusty talerz | 10 zł |
| Eetcafé Prins Hendrik, Venlo, grudzień 2025 | talerz i sztućce do dzielonego steka | 2 x 2,50 euro |
| Rzym, relacja Ewy Sławińskiej, 2025 | pusty talerz dla dzieci do jednej porcji makaronu | prawie tyle, co porcja |

Holandia: 5 euro i urząd, który mówi "wolno, jeśli uprzedzicie"
W grudniu 2025 podobną dyskusję przeszła Holandia. Para w Eetcafé Prins Hendrik w Venlo zamówiła jednego steka na dwie osoby i poprosiła o drugi talerz ze sztućcami. Na rachunku pojawiło się 5 euro: po 2,50 za talerz i za sztućce. Lokal twierdził, że uprzedził gości przed podaniem. Sprawę nagłośnił Rob Baltus, regionalny szef organizacji Koninklijke Horeca Nederland, który opisał ją na LinkedInie, żeby sprawdzić nastroje, i stanął po stronie restauracji. Holenderski urząd ochrony konsumentów ACM zajął stanowisko, które warto zapamiętać także w Polsce: dopłata za dzielenie się daniem jest dozwolona, o ile gość dowiaduje się o niej z góry.
Włochy: coperto, czyli to samo pod inną nazwą
We Włoszech opłata za nakrycie istnieje od dawna i nazywa się coperto: kilka euro od osoby, niezależnie od napiwku, obowiązkowo wpisane w kartę i widoczne na rachunku. Ewa Sławińska, autorka profilu o Rzymie, opisała w 2025 roku sytuację z restauracji, w której poprosiła o pusty talerz, żeby podzielić jedną porcję makaronu między dzieci, i zapłaciła za niego niemal tyle, co za samą porcję. Włoski restaurator Gerardo Santagata z La Barrique Brasserie mówił Onetowi, że Włosi rzadko dzielą się daniem głównym, częściej przystawką albo deserem, i że wobec polskiej opłaty ma mieszane uczucia, choć rozumie lokal, do którego sześć osób przychodzi na jedną pizzę.
Kiedy takiej opłaty można nie zapłacić
Zasada jest ta sama, co przy opłacie serwisowej, o której pisaliśmy przy okazji kontroli UOKiK: gość musi mieć szansę poznać każdą dopłatę przed złożeniem zamówienia. Kwota wpisana w kartę, wywieszona na tablicy albo podana przez obsługę przy zamawianiu jest częścią ceny i trzeba ją uregulować. Kwota, która pojawia się dopiero przy rachunku, nie obowiązuje. W historii Moniki Jarosińskiej kelner powiedział o 10 zł w momencie prośby o talerz, więc formalnie uprzedził. W Braszowicach, sądząc po zgłoszeniu, gość dowiedział się z rachunku. To dwie różne sytuacje i tylko ta druga jest do zakwestionowania.
Nasze zdanie: nie chodzi o 10 zł, tylko o moment, w którym o nich słyszysz
Z naszych 465 zgłoszeń wynika prosta rzecz: goście prawie nigdy nie awanturują się o wysokość opłaty, tylko o zaskoczenie. W 39 opisach pada wprost, że o serwisie dowiedzieli się dopiero z rachunku, i to są najostrzejsze wpisy na całej mapie. Opłata za talerz wpada w tę samą pułapkę. Argument właścicieli z promocyjnym daniem za 29,90 zł i pięcioma talerzami jest do obrony, ale przy zwykłym daniu za 60 zł dzielonym na dwoje 10 zł to 16 procent, więcej niż typowe 10 procent serwisu. Jeśli lokal chce takiej dopłaty, powinien wpisać ją w kartę obok konkretnego dania, tak jak zrobiła to Szklarska Poręba, a nie zostawiać kelnerowi. Jak pokazało Venlo, nawet uprzedzenie nie uchroni przed dyskusją w internecie, ale uchroni przed sporem przy stoliku. I jeszcze jedno: jedno zgłoszenie o talerzu wobec 408 o serwisie procentowym oznacza, że w Polsce to wciąż ciekawostka. Trend, na który patrzymy uważniej, to zakaz dzielenia rachunku, bo on dotyka każdą większą grupę, nie tylko tych, którzy chcą spróbować cudzego dania.
Co warto wiedzieć przed wizytą
- Zanim poprosisz o dodatkowy talerz, zapytaj, czy jest płatny. Jeśli tak, masz prawo zrezygnować, zanim go przyniosą.
- Sprawdź dół karty. Tam zwykle trafiają dopiski o serwisie, progu liczby osób, dopłacie za taras albo za talerz.
- Opłata, o której nikt nie uprzedził, nie obowiązuje. Poproś o jej zdjęcie z rachunku i, jeśli lokal odmawia, zgłoś sprawę do rzecznika konsumentów.
- Doliczono ci coś nieoczekiwanego? Zgłoś rachunek na mapę. Tak trafił tam jedyny do tej pory wpis o talerzu.
Źródła: WP Kobieta, 8 września 2026 (relacja Moniki Jarosińskiej z Instagrama); Radio Eska Wrocław, 16 lipca 2025, Podróże Onet, 15 lipca 2025, Ofeminin, 18 lipca 2025 i Fakt, 15 lipca 2025 (Chata Ducha Gór, wypowiedzi właściciela i menedżera z Warszawy); DutchReview, 19 grudnia 2025 (Venlo, stanowisko ACM); naTemat, 26 października 2025 (relacja Ewy Sławińskiej); Podróże Onet, 4 sierpnia 2025 (Gerardo Santagata). Wszystkie wypowiedzi w naszej parafrazie. Dane o lokalach: zgłoszenia gości na mapie opłat Miejscownik.pl, stan na 15 września 2026. Zdjęcia: Keegan Checks i Sami Aksu, Pexels. Miejscownik.pl nie jest powiązany z żadnym z wymienionych lokali ani osób.
Opłata serwisowa
Największa w Polsce baza lokali, które doliczają serwis
Stawki, progi liczby osób i ostatnie potwierdzenia, wszystko ze zgłoszeń gości. Sprawdź lokal, zanim zarezerwujesz, albo otwórz mapę.
