Jakub Kasiłowski na swoim kanale zwykle szuka najtańszych noclegów w Polsce. Tym razem zarezerwował pokój w nowym Hotelu Gołębiewski w Pobierowie, trzy miesiące po tym, jak z tego samego hotelu wymeldował się Książulo. Za pokój z widokiem na morze zapłacił poza sezonem około 1400 zł za noc, za szlafrok musiał zostawić 100 zł kaucji, a ochroniarz pojechał za nim drugą windą na 10. piętro. Mimo to mówi, że by wrócił.

Ile kosztuje noc w Hotelu Gołębiewski w Pobierowie

Na początku filmu Kasiłowski pokazuje ekran rezerwacji na noc w połowie września. Najtańsza oferta zaczynała się od 1342,92 zł za noc, pokój dwuosobowy z widokiem na morze kosztował 1410,81 zł, a apartament z widokiem na morze 4029,69 zł. Była to oferta bezzwrotna z zadatkiem 90 proc. W cenie są śniadanie i drugi posiłek, wstęp do parku wodnego Tropikana i klub dla dzieci.

Poprosił o pokój jak najwyżej i dostał go na 10. piętrze. Widok na morze i plażę chwali wiele razy, gorzej z drogą: od windy do pokoju idzie się bardzo długimi korytarzami.

Dopłaty: szlafrok, śniadanie do pokoju, parking

Szlafrok jest jeden na osobę i wydają go dopiero przy wejściu do strefy saun. Trzeba za niego zostawić 100 zł kaucji. Kasiłowski dopytywał, kiedy kaucja wraca, i zwrócił uwagę, że tak samo płaci gość apartamentu za ponad 4 tys. zł za dobę. Z hotelowej teczki w pokoju przeczytał kolejne dopłaty: śniadanie wliczone w cenę można dostać do pokoju za 100 zł od osoby, a wyprasowanie garnituru kosztuje około stówki. Parking podziemny to według niego 80 zł dopłaty.

W saunach nie ma w cenie seansów. Na recepcji usłyszał, że są tylko w sezonie, a obsługa Tropikany mówiła o weekendach. Masaż kosztuje według niego 400 do 500 zł, co uznał za cenę podobną jak gdzie indziej.

Ochroniarz na 10. piętrze

Najdziwniejsza scena filmu zaczyna się w holu, gdzie Kasiłowski filmował portret Tadeusza Gołębiewskiego, założyciela sieci. Kątem oka zobaczył, że idzie w ich stronę mężczyzna z ochrony, więc wsiedli do windy i pojechali na 10. piętro. Ochroniarz sprawdził, na które piętro jadą, ruszył za nimi drugą windą i dogonił ich na korytarzu. Windy w tym hotelu działają bez karty, więc nie mógł wiedzieć, czy to goście.

Gdy dowiedział się, że mają tu pokój, był bardzo miły: powiedział, że mogą nagrywać, co chcą. Kasiłowski przyznał na koniec, że trochę się stresował przy nagrywaniu, bo nie wiedział, czy po filmie Książula w hotelu nie obowiązuje zakaz nagrywania. Scenę z ochroniarzem odebrał ostatecznie pozytywnie.

Co nie działało w pokoju

Duży taras przy pokoju był według niego brudny: wnęki wyglądały, jakby przez cały sezon nikt ich nie szorował, zostały też ślady po wykończeniówce, a meble tarasowe nie zachęcały do porannej kawy. Pod prysznicem nie da się regulować ciśnienia, a to, które jest, nazwał bardzo słabym. Spłuczka w toalecie czasem się zacinała i woda ciekła cały czas. Ręczniki były cienkie i małe, a łóżek nikt nie zapytał, czy mają stać razem, czy osobno.

Tropikana, kolacja i śniadanie

Park wodny Tropikana wypadł najlepiej. Kasiłowski chwali sauny z zapachami, basen z lodowatą wodą, grotę lodową i solną, a dla dzieci rwącą rzekę i zjeżdżalnie. Pracownica saun pozwoliła im samym polewać piec aromatem, co uznał za rzadki i bardzo miły gest. Minusy to brak wody do picia przy saunach i kafle w saunach, które nagrzały się tak, że lekko poparzył stopy. Żeby dojść do basenu, trzeba przejść obok recepcji, bo z Tropikany korzystają też goście z zewnątrz.

Kolację w formie bufetu ocenił na piątkę, szóstkę: solidnie, każdy coś znajdzie, ale bez zachwytu. Była zupa rybna, pizza, wołowina, ryba w cieście, owoce i ciasta, choć wybór okazał się mniejszy, niż się spodziewał. Śniadanie wypadło lepiej, spodobał mu się hummus z pokrojonymi warzywami i kakao jak z domu, tylko układ bufetu był tak zawiły, że przydałaby się instrukcja.

Werdykt Kasiłowskiego

Najmocniej chwali ludzi. Pracownicy chcą pomagać, choć według niego czasem brakuje im narzędzi, a cały hotel wygląda na organizacyjnie przytłoczony. Przykład: na recepcji nie było szczoteczki do zębów, ale zanim wjechali na górę, obsługa zdążyła ją przynieść do pokoju. Usterki takie jak spłuczka czy ciśnienie psują odbiór, a mimo to czuje dumę, że w Polsce stanął tak wielki i nowy obiekt.

Na pytanie, czy by wrócił, odpowiada, że tak. Zastrzega jednak, że około 1400 zł za noc byłoby do przyjęcia w sezonie, a poza sezonem cena powinna spaść trochę poniżej tysiąca.

Od nas

W czerwcu Książulo wymeldował się z tego hotelu jeszcze przed nocą, bo w apartamencie nie działała klimatyzacja. Kasiłowski sam wspomina tamten film i porównuje swoje drobne usterki do tamtej awarii. W sąsiednim hotelu Linea Mare Książulo płacił za ręczniki, a w Gołębiewskim płaci się kaucję za szlafrok, więc przy rezerwacji w Pobierowie warto zapytać, co naprawdę jest w cenie. Jak wygląda Kasiłowski w swoim zwykłym budżecie, opisaliśmy przy najtańszym noclegu w Gdyni.

Źródła: film Jakuba Kasiłowskiego na YouTube z 30 września 2026 (ceny z ekranu rezerwacji widocznego w filmie; dopłaty i oceny w naszej parafrazie jego słów). Miejscownik.pl nie jest powiązany z autorem filmu ani z hotelem.

Opłata serwisowa

Największa w Polsce baza lokali, które doliczają serwis

Stawki, progi liczby osób i ostatnie potwierdzenia, wszystko ze zgłoszeń gości. Sprawdź lokal, zanim zarezerwujesz, albo otwórz mapę.

Link skopiowany!