Zdjęcie jednej strony menu wystarczyło, żeby pod wpisem na Facebooku w niecałe dwa dni zebrało się prawie tysiąc komentarzy. Na samym dole karty deserów restauracja dopisała, że do rachunku dolicza opłatę serwisową. Nie 10 procent, jak w większości lokali, tylko dwa razy więcej. Komentujący nie kryją irytacji.

Co pokazał Maciej Krul

Zdjęcie wrzucił Maciej Krul, autor profilu BlejtramTv. Na fotografii widać ostatnią stronę karty z deserami w cenach od 20 do 26 zł, a pod nimi drobny dopisek: do rachunku doliczana jest opłata serwisowa w wysokości 20 procent. Nazwy restauracji autor nie podał.

Krul przyznaje z przekąsem, że to nawet uczciwe postawienie sprawy, bo od razu wie, że ma podziękować i wyjść. Kiedyś o takiej opłacie dowiedział się dopiero po zapłaceniu. Zwraca jednak uwagę, że informacja jest na ostatniej stronie, więc kto tam nie dotrze, i tak zdziwi się przy rachunku. Policzył, że obiad dla dwóch osób z napojami kosztowałby go w tym miejscu około 150 zł, a serwis dołożyłby kolejne 30 zł za samo podanie do stolika. Podkreśla, że nie chodzi o to, czy go stać, tylko o to, że nie pozwoli się tak doić.

Co piszą ludzie pod postem

Do piątkowego poranka wpis miał 4,1 tys. reakcji i 966 komentarzy. Najczęściej powtarzają się trzy myśli:

  • To sprawa dla UOKiK. Najwyżej oceniany komentarz, z 3,6 tys. polubień, mówi, że nikt przy śniadaniu i kawie nie czyta ostatniej strony menu i że za chwilę trzeba będzie sprawdzać nawet krzesła.
  • Lepiej podnieść ceny. Drugi najpopularniejszy komentarz, z 2,1 tys. polubień, pyta, czemu lokal po prostu nie podniesie cen o te 20 procent, zamiast dopisywać opłaty jak za prąd czy gaz.
  • Jeśli kelner nie uprzedził, trzeba to zgłosić. Inna osoba pisze, że brak informacji od kelnera przed zamówieniem to nieuczciwe zagranie, które warto zgłosić. Dodaje, że skoro restauracja chce, żeby pracownicy więcej zarabiali, powinna sama podnieść im pensje.

Jeden z komentujących pyta też półżartem, czy jak sam odniesie naczynia, to może sobie odjąć 10 procent.

Ile doliczają inni

W zgłoszeniach na mapie Miejscownika zdecydowanie najczęściej powtarza się stawka 10 procent. Wyższe opłaty też się zdarzają, a goście zwykle skarżą się nie na samą kwotę, tylko na to, że dowiedzieli się o niej dopiero z rachunku. Na stronie każdego lokalu na mapie widać, ile osób potwierdziło opłatę, a ile jej zaprzeczyło.

Czy tak wolno

Opłata serwisowa sama w sobie nie jest w Polsce zakazana. Jest częścią ceny, a cenę lokal musi podać, zanim zamówisz. Dlatego cały spór toczy się o to, czy gość naprawdę miał szansę się o niej dowiedzieć. Dopisek w karcie formalnie jest informacją, ale drobny druk na ostatniej stronie to dokładnie to, co komentujący uważają za nieuczciwe. Więcej o tym, kiedy możesz odmówić zapłaty, piszemy w tekście Czy opłata serwisowa jest legalna.

Od nas

To już drugi taki temat w tym tygodniu. Wczoraj pisaliśmy o paragonie z Białegostoku, na którym napiwek był doliczony z góry, a informacja o jego dobrowolności widniała drobnym drukiem na dole. Jeśli trafisz na lokal, który dolicza serwis, sprawdź go na mapie opłat serwisowych, a gdy go tam nie ma, dodaj zgłoszenie. Wystarczy nazwa, miasto i wysokość opłaty.

Źródła: wpis Macieja Krula (BlejtramTv) na Facebooku i komentarze pod nim, stan na 16 października 2026 rano, w naszej parafrazie; dane z mapy opłat serwisowych Miejscownika z 16 października 2026.

Opłata serwisowa

Największa w Polsce baza lokali, które doliczają serwis

Stawki, progi liczby osób i ostatnie potwierdzenia, wszystko ze zgłoszeń gości. Sprawdź lokal, zanim zarezerwujesz, albo otwórz mapę.

Link skopiowany!