Po rozczarowaniu w Karpaczu Wojek pojechał do drugiej restauracji z obecnego sezonu Kuchennych Rewolucji, do Szlachetnej w Szpetalu Górnym pod Włocławkiem. Razem ze Staszkiem zamówił cztery dania z menu Magdy Gessler i pięć z karty restauracji. Nie smakował im tylko tatar z pomidorów, a reszta dań zebrała same pochwały. Za obiad nie zapłacili, bo nie pozwoliła na to właścicielka.

Wieś na 2500 osób i restauracja do sprawdzenia

Film nagrali w czwartek, w dniu emisji odcinka w TVN, choć sam odcinek widzieli już wcześniej w Playerze. Wojek zaczyna od pytania, czy restauracja w miejscowości, w której mieszka według niego około 2500 osób, ma szansę się utrzymać. Żeby tak było, muszą do niej przyjeżdżać ludzie choćby z Włocławka. Z samego odcinka zapamiętał zamknięte drzwi przy przyjeździe Magdy Gessler, bo lokal działał wtedy głównie jako kuchnia cateringowa, i tatar z pomidorów, który już w telewizji wyglądał mu słabo. Co pokazał odcinek i jak wygląda cała karta, opisaliśmy w tekście o rewolucji w Szpetalu Górnym.

Dwie zupy i jedyna wpadka

Rosół z karty restauracji, na wywarze z kaczki i wołowiny, z lubczykowym makaronem z naleśników, kosztował według Wojka 28 zł. Był ciemniejszy niż złocisty, tłusty i dobrze przyprawiony, z dużą ilością makaronu. Wojek zauważył, że to 10 zł mniej niż w Karpaczu, a bulion jest dużo mocniejszy. Staszek nazwał go rosołem najwyższych lotów.

Barszcz pomidorowy z menu Gessler za 24 zł, z burakiem, musem buraczanym, śmietaną i pierogiem leniwym, okazał się największym zaskoczeniem. Wojek spodziewał się buraczanej papki, a dostał całego buraka. Mimo to stwierdził, że nie pamięta, kiedy jakiś nowy smak tak mu smakował. Zupa jest czymś pomiędzy pomidorówką a kremem, a burak podkręca jej słodycz. Staszek uznał tylko, że burak mógłby być miększy, a obie zupy nazwał torpedą.

Jedyną wpadką był bogaty tatar z pomidorów z menu Gessler za 32 zł. Sos z anchois był smaczny, a malina dobra, ale sam tatar przypominał mu gotową pastę pomidorową z marketu. Za jedną kromkę chleba z dodatkami uznał tę cenę za zbyt wysoką i powiedział, że więcej by go nie zamówił. Staszkowi tatar smakował bardziej, gdy jadł wszystko razem, ale też by do niego nie wrócił.

Gołąbki, kotleciki i schabowy na dwie dłonie

Gołąbki z cielęciny z karty restauracji za 49 zł przyszły w sosie kurkowym, z przysmażanymi domowymi kopytkami i młodymi warzywami, wśród nich kalafiorem romanesco. Wojek chwalił miękkie mięso, małą ilość ryżu i delikatną kapustę. Kopytka uznał za trochę mdłe, ale z sosem pasowały. Staszek pierwszy raz jadł gołąbki z sosem grzybowym i był zachwycony.

Kotleciki cielęce z menu Gessler za 68 zł, z pieczarkami jak borowiki i młodymi ziemniakami z koprem, Wojek nazwał daniem, które odczarowało mu kotlety cielęce z kością. W Karpaczu takie same kotleciki uważał za pomyłkę, a tu mięso było cienko rozbite, soczyste i dobrze doprawione, z niewielką ilością panierki. Najchętniej zjadłby cały talerz samych kotlecików. Dodał, że wychodzi to taniej niż w Karpaczu.

Domowy schabowy za 43 zł to podwójny kotlet z wędzoną słoniną, kapustą zasmażaną i ziemniakami z okrasą. Wojek pokazał, że kotlet ma wielkość jego dwóch dłoni. Był soczysty, kruchy i wyraźnie słony od słoniny, a ziemniaki ze skwarkami skojarzyły mu się z obiadami u babci. W Karpaczu schabowy kosztował 56 zł, czyli o 13 zł więcej. Staszek chwalił kwaśną kapustę z kiszonej kapusty z boczkiem i kiełbasą. Według niego takie ceny pokazują, że lokal nie chce zarabiać na gościach, którzy przyjadą tu po programie.

Z działu pierogów wzięli siedem przysmażanych pierogów z kaczką za 38 zł, w sosie z miodem pitnym, trójniakiem i olejem szczypiorkowym. Wojek wyczuł w sosie ziarna gorczycy, a w farszu gałkę muszkatołową. Cenę uznał za uczciwą, biorąc pod uwagę, ile dziś kosztują pierogi w restauracjach.

Desery: jesienny sad wygrał z Belle Helen

Jesienny sad za 28 zł to śliwki, borówki i brzoskwinie zapieczone w kogel-moglu z migdałową kruszonką i gałką lodów truskawkowych. Deser był tak duży, że według Wojka spokojnie wystarczy dla dwóch osób. Najbardziej podobało mu się połączenie gorących owoców, chrupiącej kruszonki i zimnych lodów. Powiedział, że dawno nie jadł tak dobrego deseru.

Belle Helen z menu Gessler za 32 zł to gruszka gotowana w białym winie i trójniaku, na tarcie z kremem patissière, z niesłodzoną bitą śmietaną, kwaśną galaretką cytrynową i semifreddo. Wojek docenił liczbę smaków na talerzu, ale kruchego ciasta nie lubi, więc wyżej ocenił jesienny sad. Staszkowi deser smakował, a całą wizytę podsumował tym, że dawno nie był tak zachwycony restauracją.

Rozmowa z właścicielką

Na koniec obaj rozmawiali z właścicielką, Iloną Kotwicką. Opowiedziała, że rewolucja była 19 marca, a barszcz z burakiem, w który na początku sama nie wierzyła, świetnie się sprzedaje. Przyznała też, że jesienne pomidory są inne niż wiosenne, więc trudno powtórzyć tę samą zupę. Ruch jest głównie w weekendy, w tygodniu bywa różnie, bo lokal ma specyficzną lokalizację, nie ma turystów, a do tego trwa remont mostu. Magdę Gessler wspomina bardzo ciepło i jest z nią w stałym kontakcie.

Gdy Wojek chciał zapłacić, właścicielka się nie zgodziła, i Wojek mówi o tym w filmie wprost. Ocenił, że Szlachetna nie odstaje od jego ulubionych restauracji z polską kuchnią w Warszawie, a cała karta, poza tatarem, to według niego kawał dobrej roboty Magdy Gessler.

Od nas

Część cen i opisów w filmie różni się od karty, którą lokal opublikował na Facebooku pod koniec września. Rosół kosztował wtedy 23 zł, a gołąbki podawano w sosie pomidorowym. Pierogów z kaczką i jesiennego sadu w tamtej karcie nie było, więc restauracja ma już najpewniej jesienne menu. W rozmowie padło zresztą, że obok menu Gessler i stałej karty jest też karta sezonowa. Ceny z wrześniowej karty, godziny i adres są na stronie Restauracji Szlachetnej. Schabowy za 43 zł kosztuje niewiele więcej niż mediana 40 zł z paragonów nad morzem i w górach, o czym piszemy w tekście o tym, ile kosztuje schabowy. Poprzednią wizytę Wojka opisaliśmy w tekście o Karpaczu po Kuchennych Rewolucjach.

Źródło: film kanału WOJEK na YouTubie z 14 października 2026 (przebieg, ceny i oceny z filmu, wypowiedzi w naszej parafrazie; posiłek autorzy dostali od właścicielki za darmo, o czym mówią w filmie). Wrześniowe ceny z karty opublikowanej przez restaurację na Facebooku. Kadry na okładce pochodzą z filmu. Miejscownik.pl nie jest powiązany z autorem filmu ani z restauracją.

Opłata serwisowa

Największa w Polsce baza lokali, które doliczają serwis

Stawki, progi liczby osób i ostatnie potwierdzenia, wszystko ze zgłoszeń gości. Sprawdź lokal, zanim zarezerwujesz, albo otwórz mapę.

Link skopiowany!